Prawie jak IKEA….

Są zabawki, które niezmiennie cieszą się powodzeniem w każdym kolejnym pokoleniu. Rower, piłka, wózki, pluszaki, klocki, gry planszowe… i domki dla lalek.
Czasami udaje mi się zaobserwować pierwszą reakcję dzieci na widok takiego domku. Onieśmielenie i zaciekawienie. Woow. A potem to już nie można ich oderwać przez parę godzin. Meblowanie, ustawianie, zmienianie i odwieczna zabawa w dom. Dzieciaki to kochają.
Kochają to także rodzice. I nie tylko dla tego, że mogą przez chwilę zająć się swoimi sprawami gdy dzieci jak zaczarowane bawią się grzecznie i przykładnie. Z czasem okazuje się, że trzeba coś poprawić, przykleić bo się oderwało, uszyć nową kołderkę, zmienić zasłonki – zmiana skali sprawia, że nagle i rodzice są zaaferowani małymi domkami. Okazuje się że to wyzwanie zrobić coś takiego malutkiego ale podobnego do pełnowymiarowego oryginału! Trzeba trochę pogłówkować, pokombinować – można się wykazać, oderwać od codziennego zgiełku i spraw dorosłych. Kto nie wierzy niech sam sprawdzi.

Moim najnowszym odkryciem są domki dla lalek szwedzkiej marki Lundby. To że ją teraz odkryłam nie oznacza, że marka sama w sobie jest szczególnie młoda – została założona w Szwecji w 1945 roku. Jak to często bywa zaczęło się od potrzeby zbudowania małego domku dla małej dziewczynki. A jak to bywa z rzeczami które powstały z potrzeby są dobrze przemyślane.

Trudno nie docenić domków tej marki. Są bardzo realistyczne – schodami można wejść na wyższe piętro, drzwi i okna można otwierać oraz najcudowniejsza rzecz pod słońcem – mają oświetlenie. Niby nic bez czego nie można by się obejść ale uwierzcie mi światło sprawia, że domek zyskuje na przytulności no i jak jest ciemno jest fantastyczną ozdobą pokoju.
Wykonane są z plastiku więc są lekkie, co przy tych rozmiarach ma pewne znaczenie – dzieci mogą taki domek swobodnie samodzielnie przestawiać.
Domki sprzedawane są w płaskich paczkach do samodzielnego złożenia – ma to ten ogromny plus, że łatwo je składać i rozkładać. Można więc dość szybko zmienić w takim domku wygląd ścian poprzez malowanie bądź tapetowanie. Każdy wie jak dużo zmienia malowanie ścian! Można zmienić położenie drzwi (w pewnym zakresie ale zawsze). Można dokupić dodatkowe piętro jeśli lalki przestaną się mieścić. Przed domem można zaaranżować ogródek lub lodowisko (w formie wysuwanej szuflady – jakie to sprytne!).
Producent zadbał również o duży wybór mebli i elementów wyposażenia wnętrz – są różne warianty wanien, brodzików,

pryszniców, umywalek, szafek kuchennych, sof i foteli, stołów i łóżek. Można dowolnie zmieniać i ustawiać. Stylistyka mebli jest powściągliwa ale jest kolorowo i przytulnie. Pomyślano również o drobniejszym wyposażeniu: poduszkach, miskach, naczyniach, garnkach, produktach spożywczych, kwiatkach, zabawkach, obrazach itd.
Wszystko jest tak obmyślone, żeby można łatwo samemu złożyć taki domek, umeblować, przemeblować i oświetlić. No prawie jak w IKEA.

zapraszamy do sklepu www.fufurufu.pl

A gdyby tak można było zamieszkać w pudełku od zapałek….

Albo w kartonie po mleku – to wariant dla większej rodziny!

Cóż – w takim domku mieszczą się niestety tylko myszki i elfy!
Mają tam mnóstwo miejsca, wygodnie im w kartonowych łóżeczkach, na mebelkach z gazety…
Ich ubranka z łatwością mieszczą się w maluteńkich walizeczkach….
Za stolik wystarcza im metalowa puszeczka, jedzą na drewnianej zastawie….
Żywią się powietrzem….

Och jakie to życie zupełnie niezwyczajne!

Przejdź do sklepu.